Co w RPG piszczy, czyli najbardziej oczekiwane premiery 2018

2017 chyli się ku końcowi, warto więc spojrzeć w przyszłość i zastanowić się w co nowego będziemy mieli okazję pograć w Roku Pańskim 2018. Żeby nie pisać o grach, które nikogo nie interesują, oparłem się o ranking Most Anticipated Tabletop RPGs of 2018, znajdziecie go tutaj.

Uwaga: poniższa lista zawiera subiektywne opinie autora bloga i proszę mi nie sugerować, że się nie znam. Wiem o tym. 

10. Numenera 2: Discovery and Destiny by Monte Cook Gamesnumenera

Jeżeli nie znacie Numenery, to prawdopodobnie przespaliście ostatnie kilka lat w branży RPG. Jeżeli nie znacie Monte Cooka, to śpicie co najmniej od 2000 roku.

Ten wybitnie znany (głównie z D&D 3.0/3.5 i gier z rodziny D20) designer popełnił pierwszą edycję Numenery ładnych kilka lat temu – w 2013. Poza osiągnięciem świetnego wyniku na KS i „urodzeniu” rodziny gier Cypher System (ta jest, póki co, niewielka) Monte może pochwalić się wypromowaniem przy tej okazji specyficznego, a jednocześnie świetnego, gatunku science fantasy. Więcej o tym poczytacie w sieci, ja przejdę do kontrowersji dookoła nowej edycji.

Sporo ludzi poczuło się oszukanych – ich zdaniem gra nie powinna dostawać nowej edycji, a co najwyżej kolejne dodatki. Zainwestowali już w podstawkę, nie chcą więc tego robić drugi raz. Nie oszukujmy się jednak – Numenera to już niemłoda gra, nie jest ona nawet blisko do rekordów najkrótszych linii wydawniczych. Co więcej, autorzy zapowiadają pewna kompatybilność wsteczną – spora część dodatków wydanych do pierwszej edycji ma być aplikowalna do drugiej. Świetna sprawa, c’nie?

Ja osobiście nie czekam (bo to nie do końca moja bajka), ale obserwuję, bo wygląda ciekawie.

9. Legend of the Five Rings (5th Edition) by Fantasy Flight Games

l5k.png

To akurat gra, którą zapewne zna każdy z was – Legenda Pięciu Kręgów obrosła w Polsce niemałą legendą (pun intended). Sporo w tym słynnej herbacianości – fetyszystycznego wręcz udawania, że Rokugan to Japonia (i sporej krytyki przeciwników tej tezy), ale nie zmienia to faktu, że prawie każdy grający w gry fabularne trochę dłużej miał już – pośrednio czy bezpośrednio – do czynienia z tym systemem.

Nowa edycja to, jak łatwo się spodziewać, spore zmiany. Największą – i od tej muszę koniecznie zacząć – jest rezygnacja z klasycznej mechaniki roll&keep. Ta była znakiem firmowym większości edycji, zaczynając od pierwszej, napisanej jeszcze przez Johna Wicka. Czy to dobrze? Pozwolę sobie postawić dosyć śmiałą tezę – tak.

Nowa mechanika opierać się będzie na specjalnych kościach (custom dice), podobnie jak inne hity ze stajni FFG – Star Wars (dowolne) i Genesys, a kilka lat temu niedoceniony Warhammer 3ed. Oznacza to, że kupując podręcznik dostaniemy z nim zestaw kości (prawdopodobnie niewystarczający do spokojnej gry dla całej drużyny), których będziemy używać. Wady? Cena kości (ale to akurat można obejść aplikacjami dostępnymi zarówno na Androida jak i iPhony) oraz ich specyfika – nie użyjemy ich w innych grach. Zalety? Wiele. Największą są niebinarne, wspierające narrację wyniki. Różne, niekoniecznie znoszące się, wyniki sprawiają, że pole do interpretacji wyniku rzutu jest o wiele większe. Nie będę się jednak nad tym rozwodził, bo nie o tym to tekst.

Jeżeli chcecie sprawdzić, czy warto – gra jest dostępna w otwartej becie. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy: link.

8. The Expanse RPG by Green Ronin Publishing

expanse_main

Szczerze mówiąc wiele o tej grze nie napiszę. Mamy tutaj do czynienia z adaptacją licencji serii książek i serialu… które są mi nieznane. Wiem, wstyd.

Mam za to ciekawostkę. Autorzy książek najpierw zrobili sobie setting do RPG i w nim grali, a potem pod pseudonimem wydali książki. Naprawdę, nie zmyślam. Sos.

7. Warhammer 40,000 Roleplay: Wrath & Glory by Ulisses Spiele North America

2017-08-03

Stęskniliście się za Warhammerem 40k? Jeżeli tak, to mam coś dla was.

Jakiś czas temu, jak pewnie wiecie, Fantasy Flight Games straciło licencję od Games Workshop i tym samym skończyło się wydawanie przez nich jakichkolwiek gier z uniwersów obu Warhammerów. Licencja na Warhammera Fantasy trafiła do Cubicle7 (o tym później), a na Warhammera Fantasy-w-kosmosie – do Ulisses Spiele właśnie.

Niestety, trafiło na wydawcę bardzo zachowawczego. Pierwszą ogłoszoną informacją była rezygnacja z rozbijania poszczególnych aspektów settingu na oddzielne gry. Mnie pomysł oddzielenia Dark Heresy od Rogue TraderaDeathwatcha bardzo się podobał, ale sądząc po reakcji internetu – formuła jednej gry zdaje się widziana cieplej.

Spore zmiany zajdą za to w mechanice. US rezygnuje z k100 i wprowadza mechanikę opartą na k6. Problem ze skalowaniem mocy postaci ma zostać rozwiązany przez wprowadzenie tierów – podobne rozwiązanie można było zobaczyć w Hunter: the Vigil. Jak się to sprawdzi – nie mam pojęcia. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

6. The Witcher Roleplaying Game by R. Talsorian Games

Wiedzminrpg2

O moim zawodzie projektem The Witcher TRPG mógłbym pisać długo. Ograniczę się do beczki dziegciu z niezbyt dużą łyżką miodu.

Zaczęło się fatalnie. Sama gra, finansowana przez CDP Red, ma latać (z tego co wiem akurat ten aspekt się nie zmieni) na tym samym mechanicznym rdzeniu co stareńki Cyberpunk 2020. Pierwsze zapowiedzi mówiły o dosyć standardowym fantaziaku, w którym jedyną wyróżniającą cechą była… klasa wiedźmina. Zęby mnie bolały, gdy o tym czytałem. Doliczcie do tego ogromne opóźnienia.

Ostatnio mówi się, że w grze będą spore zmiany. Czekam pełen nadziei.

5. RuneQuest: Roleplaying in Glorantha by Chaosium

 

runequest

Lubicie stare gry? Jeżeli tak, to zapraszam na RuneQuesta – jedną z pierwszych gier fabularnych w historii (1977 albo 1978, źródła różnie mówią).

RuneQuest działa na mechanice k100, a dokładniej na Basic Roleplaying – jeżeli znacie Zew Cthulhu to nie jest wam ona obca. Glorantha to z kolei setting, w którym toczy się gra. Słynie z dużej odmienności od klasycznego, tolkienowskiego fantasy i masy materiału – gra jest wydawana od 40 lat, trochę się tego musiało nazbierać.

Darmowe demko jest tutaj.

4. Forbidden Lands: Retro Open-World Survival Fantasy by Fria Ligan

70ac0254c8b0f8747e22320c61289272_original

Hybryda absurdalna. Nowoczesna mechanika żywcem z Mutant: Year Zero i staroszkolne granie w stylu późnych lat ’70 i wczesnych ’80. Od twórców Tales from the Loop. Czy może być piękniej?

Szwedzi od kilku lat wysuwają się do ścisłej czołówki w branży RPG i ta gra jest tego dowodem. Mamy tutaj grę mającą symulować stary sandbox, jednocześnie pozbawiając go wszelkich anachronizmów, które dzisiaj już kłują w oczy. Mamy więc nowoczesną, strawną dla przeciętnego Maćka mechanikę, ale mamy też hexcrawl, odkrywanie mapy i postacie, które niekoniecznie są bohaterami i łatwo mogą zostać skrzywdzone. No i przepiękne grafiki i wydanie. Tutaj Szwedzi są absolutnie niepokonani.

Szczerze mówiąc, to chyba na tę grę czekam w tym roku najbardziej.

3. Kult: Divinity Lost by Helmgast AB

kult-cover-true

Jeżeli słyszeliście legendy o starym Kulcie, sprzedawanym tylko spod lady, tylko wybranym i w czarnej folii, to zapewne wiecie, że gra jest… ciężka. Mocno osadzona w gnostycyzmie, obrazoburcza, atakująca chrześcijaństwo (ale tylko w ramach fikcji, wiecie – licentia poetica), a do tego zarośnięta mchem legendy.

Nowa edycja ma to zmienić. Gra została mocno odświeżona – mechanicznie zbliża się do mechanik z rodziny Powered by the Apocalypse, co – moim skromnym zdaniem – wyjdzie jej tylko na plus. Setting też został odświeżony, ale nie jestem tutaj żadnym ekspertem i nie będę wypowiadał się zmianach. Gra wzbudza kontrowersje wśród fanów, ale trudno spodziewać się, by ich uniknięto.

Moim zdaniem warto czekać. Mówiłem, że to kolejne dzieło Skandynawów w tym zestawieniu?

2. Warhammer Fantasy Roleplay 4th Edition by Cubicle7

WFRP-Corerules-Cover-1200-768x994

Pisanie o tej grze mnie boli, ale nie dlatego, że jej nie lubię, ale dlatego, że symbolizuje ona to, co najgorsze w światku RPG.

Cubicle7 przejęło prawa do wydawania WFRP od FFG. Zaproponowany przez nich plan jest bardzo prosty – nowa edycja ma być drugą edycją po face-liftingu i z settingiem lekko cofniętym w stronię pierdycji. Reakcja fanów, jak można było się spodziewać, była hurraoptymistyczna.

Nie twierdzę, że będzie to zła gra i po części rozumiem decyzję wydawcy bo złej famie, jaką zyskała 3 edycja WFRP. Środowisko fanów tej gry jest bardzo konserwatywne i niechętnie widzi wszelkie zmiany zarówno w mechanice, jak i w settingu. Niemniej nie do końca rozumiem chęć wydawania (i kupowania) tego samego od nowa. Może po prostu nie jestem targetem, a może jest to zwyczajnie bez sensu.

Muszę jednak przyznać, że Cubicle7 zrobiło świetną robotę digitalizując i udostępniając w sprzedaży wszystkie (bodaj) podręczniki do drudycji, podstawkę do pierdycji i, w niedalekiej przyszłości, kampanie i dodatki do tej drugiej. Pozwala to cieszyć się nimi bez wydawania ogromnych pieniędzy na kserówki kserówek na RPG Bazar (tak, nie żartuję – wielu śmieje się, że im stan gorszy tym cena wyższa).

P.S Age of Sigmar RPG też wyjdzie, czekamy!

1. Vampire: The Masquerade 5th Edition by White Wolf

25586918_10155664161930465_8170555460652931611_o

Niespodziewanie wracamy do Szwecji, ale Szwedów wśród designerów jak na lekarstwo – prym wiodą Amerykanie, Kenneth Hite i Mark Rein-Hagen.

Nowa edycja Maskarady jest antytezą nowego WFRP – pełna daleko idących, niekoniecznie podobających się fanom, zmian, wzbudziła kontrowersje, bo zdaniem wielu wychodzi zbyt szybko po 20th Anniversary Edition. Zbyt szybko to w tym wypadku 7 lat.

Nie będę wdawał się w zmiany w settingu, ale chciałbym wskazać jedną doskonałą zmianę mechaniczną – nową mechanikę głodu. Każdy, kto grał w poprzednie edycje Wampira, wie, że krew odpisuje się z puli (trochę jak manę), a gdy ma się jej mało można wpaść w głód. Tutaj kompletnie zmieniono koncepcję – Spokrewniony jest głody cały czas. Za każdym razem, gdy używa się dyscypliny, dodaje się kostki głodu (ma się je niemal cały czas), za każdym razem można wpaść w swego rodzaju szał, co scenę trzeba sprawdzać, czy nie zgłodniało się bardziej. Miałem okazję sprawdzić tę mechanikę w praktyce i uwierzcie mi – jest świetna.

Jedyne, co mnie boli, to rozbicie gry na kilka podręczników (dla każdej sekty z osobna), ale kto wie – może ma to jakiś sens. Poczekamy, zobaczymy.


Co wynika z tego zestawienia? Cóż, jak powiadał inżynier Mamoń – „Proszę pana, ja jestem umysł ścisły. Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem”. 7 z 10 gier to nowe edycje, choć duża w tym zasługa lepszego marketingu. Mimo wszystko 2018 wygląda bardzo dobrze i zanosi się, że będzie dużo świetnych gier.

P.S Będzie też wspaniały OHET, ale jego zrecenzuję oddzielnie, kiedy tylko dostanę drukowany podręcznik.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s